Zaznacz stronę

„W życiu piękne są tylko chwile”. Dżem

Jest kilka niewygodnych prawd o których nie chcemy pamiętać. Jedną z nich jest ta, która mówi, że życie jest cierpieniem (samsara). Możemy mieć wątpliwości, czy świat jest nieskończony, czy ma początek i koniec, możemy się zastanawiać czy jesteśmy tylko chwilowo złączenie z tym ciałem, czy ciało jest częścią nas, czy istnieliśmy przed tym życiem i czy będziemy istnieć po śmierci. Czasem możemy być nawet niepewni czy naprawdę jesteśmy szczęśliwi, ale cierpienie rzadko dostarcza nam takich wątpliwości. Jak boli to trudno z tym dyskutować.

Kiedy byłem mały,
zawsze chciałem dojść na koniec świata,
kiedy byłem mały,
pytałem gdzie i czy w ogóle kończy się ten świat…

Teraz jestem duży i wiem,
że w życiu piękne są tylko chwile…
Dżem “Naiwne pytania”

Przypowieść o nasieniu gorczycy

Kiedy Kisie Gotami zmarło jej małe dziecko, nie mogła się z tym pogodzić. Nie wierzyła, że jej dziecko nie żyje. Każdego kogo napotkała pytała o lek, który byłby w stanie wyleczyć jej maleństwo. W końcu trafiła do Buddhy. Wysłuchawszy jej historii, Buddha poprosił ją by zebrała po ziarenku gorczycy z każdego domu, w którym nikt nie umarł. Chodzącej od domu do domu, każdy chętnie chciał oddać składnik lekarstwa dla jej dziecka, jednak za każdym razem odchodziła z pustymi rękoma, gdyż, nigdzie nie mogła znaleźć rodziny w którym nikt nie umarł. Po pewnym czasie Kisa Gotami odzyskała przytomność umysłu i zrozumiała, że w gdziekolwiek się nie uda, nigdzie nie znajdzie rodziny, która byłaby wolna od śmierci.

Nie tylko o śmierć chodzi:

Narodziny są cierpieniem (dukkha), starzenie jest cierpieniem, śmierć jest cierpieniem; smutek, lament, ból, stres i rozpacz są cierpieniem; połączenie z nielubianym jest cierpieniem, oddzielenie od lubianego jest cierpieniem, nie otrzymanie upragnionego jest cierpieniem.… SN.56.011 Buddha

Fortuna kołem się toczy

Oczywiście przyjemności i szczęście też nas spotykają. Jednak natura świata sprawia, że „w życiu piękne są tylko chwile”. Kiedy kończymy edukację i dostajemy długo wyczekiwany dyplom, czujemy się panami świata. Wszyscy nas chwalą i gratulują sukcesu. Następnego dnia idziemy do pośredniaka szukać pracy w McDonaldzie. To co istnieje jest przemijające (anicca). Świat i wraz z nim my zmienimy się. Ludzie, bogactwo, zdrowie, fortuna przychodzi i odchodzi. Wszystko się kołem toczy, raz jesteśmy na górze raz na dole. Ktoś kiedyś powiedział, że jesteśmy nieszczęśliwi dwa razy, kiedy czegoś pragniemy, bo tego nie mamy, a potem gdy to już osiągniemy to też jesteśmy nieszczęśliwi, gdyż jest przemijające lub nie spełnia naszych oczekiwań (dukkha).

Bądź sobą, czyli kim?

Skoro trudno szukać szczęścia w tym co przemija i na dodatek jeśli coś już osiągniemy często nie daje nam oczekiwanej satysfakcji to może szczęścia należy poszukać w sobie. Ile osób marzy, żeby wreszcie być sobą i pozbyć się ograniczeń i wężów. W starożytnych Atenach Sokrates nawoływał aby „poznać siebie”, bo jak można prowadzić dobrze życie, nie wiedząc kim się jest?

Rządzą nami bogowie

Niestety czasem nie jesteśmy sobą, szczególnie gdy nad nami biorą górę emocje. To dlatego w starożytności namiętności, które biorą nad nami władzę urastały do rangi bogów. Bogowie ci zdają się być: potężni, bo mają nad nami władzę; wszechobecni, bo wszędzie widać ich działania i nieśmiertelni bo nie da się ich zabić. Wikipedia wymienia powyżej 500 bóstw wojny takich jak grecki Ares, indyjski Hanuman i słowiańskiego Peruna. Lista bóstw pożądania i miłości jest znacznie krótsza, bo nie sięga setki, ale znajdziemy tam zarówno słowiańska bogini Siwa (żywa), jak indyjski bóg Kama, czy rzymska Wenus. Kiedy jesteśmy opętani przez boga gniewu lub lub pożądania, nie panujemy nad sobą, jesteśmy w ich rękach marionetkami. Czujemy się tak jakby ktoś przejął nad nami kontrolę.

Ucywilizowany troglodyta

W normalnych warunkach jesteśmy cywilizowani, mili i kulturalni, ale wystarczy, że otoczka ochronna stworzona przez cywilizację zacznie się kruszyć w wielu osobach zaczyna brać górę nieznane wcześniej siły. Widać go w czasie wojny lub kryzysów humanitarnych, kiedy nie wszystkich stać na bohaterskie zachowania. Nie trzeba jednak uciekać się do tak ekstremalnych przykładów. Wystarczy sobie przypomnieć, chwile kiedy naprawdę jesteśmy głodni, w gniewie czy miłości, przeżywamy konflikt, wtedy włączają się siły, które są potężne i czasem, dopóki się nie ujawnią nie mamy o nich pojęcia. Kiedy warunki wracają do normy to nie poznajemy siebie. Nie wiemy kim jesteśmy.

“Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono”.
Minuta ciszy po Ludwice Wawrzyńskiej
Wisława Szymborska

Obecnie nie uznajemy tych potężnych sił za bogów, można o nich myśleć jako o podosobowościach, które są niezależne, i posiadają własne cele i dążenia. Jak widać psychologicznie nie jesteśmy monolitem. W głębinach świadomości kryją się siły nad którymi nie panujemy, albo nawet nie mamy o nich pojęcia.

Buddha w swojej analizie idzie jeszcze dalej. Choć codzienna praktyka i przyzwyczajenia każą nam wierzyć że mamy niezmienną jaźń, przy bliższym przyjrzeniu się nie jesteśmy w stanie odnaleźć tego niezmiennego centrum naszej tożsamości. Nie to, to nie znaczy, że nie mamy jaźni, tylko, że nie jest ona tym czym się wydaje. Tak jak wszystko na tym świecie jest złożona, zmienna i nietrwała, ale niezwykle praktyczna w codziennym życiu. Co więcej, zbudowanie zdrowej i silnej osobowości jest niezbędne aby prawidłowo funkcjonować we świecie jak i rozwijać się.

Reinkarnacja

25% mieszkańców Polski wierzy w reinkarnację[1].

Dla wielu ludzi z zachodu reinkarnacja jest pozytywną doktryną mówiącą o tym, że przychodzimy na ten świat wiele razy. Dzięki temu możemy się rozwijać, zdobywać nową wiedzę i doświadczenie. Reinkarnacja jest z przechodzeniem klasy do klasy, jest narzędziem rozwoju czy wręcz ewolucji. Taki obraz ponownym wcieleń zdaje się być po części wykreowany przez nauki Towarzystwa Teozoficznego, a później różne nurty ruchów Nowej Ery.

Samsara

Taki obraz reinkarnacji znacząco różni się od tego co znajdujemy w jodze czy buddyzmie.

Reinkarnacja nie jest szkołą rozwoju i ewolucji. Raczej przypomina syzyfowe prace. Cokolwiek się nie osiągnie to przeminie. Narodziny, choroby, starość i śmierć dotyczą wszystkich istot, które się rodzą. Życie przypomina trochę blok reklamowy, dużo obiecuje, ale najczęściej nie przynosi trwałej satysfakcji. Ciągle za czymś gonimy ciągle czegoś chcemy, łudząc się, że gdy tylko osiągniemy cel, będziemy szczęśliwi. Samsara jest przedstawiana jako nieustannie obracające się koło narodzin i śmierci, któremu podlegają wszystkie czujące istoty. Można tutaj wiele osiągnąć i zdobyć, żadne z tych zdobyczy nie będzie trwała ani satysfakcjonujące.

Samsara dosłownie oznacz wędrówkę, ale nie jest to wędrówka w jakimś określonym kierunku czy celu. Samsara raczej przypomina tułaczkę, czasem jesteś na górze czasem na dole.

“Mnisi, ta samsara jest bez widocznego początku. Pierwszy punkt nie jest rozpoznawalny przez wędrujące istoty skrępowane prze ignorancję i spętane przez żądze.

Przyjdzie czas, mnisi, kiedy wielki ocean wyschnie i wyparowuje i nie będzie już istniał, ale mimo to, mówię wam, że nie ma końca cierpienia, dla tych istot, które błądzą i tułaczą się skrępowane prze ignorancję i spętane przez żądze…” Buddha SN 22:99; II 149–50

Samsara jest opisana w Bhagawadgicie (12.7), jednym z najważniejszych tekstów jogicznych, jako ocean powracającej śmierci mṛtyu-saṃsāra-sāgarāt.

Może nam się wydawać, że ten opis jest mocno przesadzony. Trochę jest w tym racji bo jest, on jednostronny, opisuje problem ale nie daje rozwiązania. Zanim jednak zbliżymy się do rozwiązania problemu musimy sobie zdać sprawę, że obecnie mamy pod pewnymi względami inną perspektywę niż starożytni czytelnicy tekstów jogi. Żyjemy obecnie w naprawdę niezwykłych czasach i bardzo jesteśmy uprzywilejowani.

Dopiero wraz z rewolucją przemysłową, nastąpiły warunki pozwalające na rozwój na niespotykaną skalę. W 1800 roku śmiertelność noworodków i dzieci do lat pięciu wynosiła 43,3% obecnie 4,56%. Do połowy dziewiętnastego wieku średnia długość życie nie przekraczała 40 lat, obecnie wynosi 80,8 lat (dane dla Anglii). W 1800 roku prawie 88% ludności była niepiśmienna obecnie 14%. W 1820 roku 94% społeczeństwa żyło w ubóstwie (mniej niż 2$ na dzień), w 2015 9,6%[2] Tą ogromną poprawę warunków bytowych zawdzięczamy nauce i przemysłowi. Problemy egzystencjalne pozostały te same.

Ex oriente lux – światło ze wschodu

Powyższy opis jest przytłaczający, można odnieść wrażenie że ta nauka nie ma nic pozytywnego do zaoferowania. Taka ocena jest jednak przedwczesna. Posługując się porównaniem do procesu leczenia, do tej pory przedstawiono jedynie diagnozę choroby. Im lepiej zna się chorobę, tym skuteczniej można się z niej wyleczyć.

O samsarze często się mówi jako o miejscu, w którym chociaż można wiele osiągnąć i zdobyć, żadne z tych zdobyczy nie będzie trwała ani satysfakcjonujące. Mówi się, że samsarę trzeba przekroczyć jak rzekę i dotrzeć na drugi bezpieczny brzeg, do Nirwany.

Praktyczniej jest jednak spojrzeć na samsarę jak na coś co robimy (karma). Nirwana to stan bez chciwości, nienawiści i iluzji. Ta definicja stanu doskonałości i wolności wyrażona w języku, psychologicznym pozwala nam na sprawdzanie się czy ścieżka która wędrujemy przybliża nas do tego ideału. Aby nadać kierunek naszemu wędrowaniu należy wejść na ścieżkę. Wtedy przestaniesz błądzić.

Szlachetna ścieżka

Wiele szkoły jogi przedstawia różne warianty ścieżek, jednak najprostszy wariant ścieżki ma trzy elementy. Trening moralności (śila) uczy pozytywnych zachowań, buduje osobowość i jest podstawą dobrego życia. Trening medytacji (samadhi) daje władzę nad umysłem, pozwala kultywować pozytywne stany umysłu i oczyścić umysł z negatywnych stanów umysłu. Taki umysł jest twoim najlepszym przyjacielem. Trening mądrości (pańńa) mądrość pozwala zgłębić naturę rzeczywiści, poznać prawdę.